Autor: Marriott Zoë
Seria: Poza czasem
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 264
Rok wydania: 2013
Moja ocena: 3/6
Zapamiętany cytat: "Gdyby życzenia zmieniały się w konie, żebracy byliby wspaniałymi jeźdźcami"
Krótki opis: Aleksandra wraz z braćmi wiodła szczęśliwe życie na dworze królewskim swojego ojca - do czasu. Po śmierci matki wszystko się zmienia. Ojciec bierze ślub z macochą, która nienawidzi pasierbów, a Aleksandra nie może się odnaleźć w nowej, okrutnej rzeczywistości. Okazuje się, że nowa kobieta króla jest złą czarownicą. Aleksandra będzie musiała stawić czoła złu, jednakże nie będzie to takie proste.
Pierwsze wrażenie: Jestem z tych osób, które wprost muszą przeczytać książki z pięknymi okładkami, do tego jeszcze ciekawy opis, przywodzący na myśl baśń Andersena. Miałam duże wątpliwości odnośnie tej powieści - wcześniej miałam już styczność z twórczością pani Zoë - "Cienie na księżycu", które mnie bardzo rozczarowały/nie zachwyciły - ale postanowiłam się nie zniechęcać.
Uczucia w trakcie czytania: Po przeczytaniu pierwszych pięćdziesięciu stron, w głowie miałam tylko jedną myśl: "Obym jak najszybciej to skończyła i zaczęła czytać coś ciekawszego". Książka niestety nie przyprawiła mnie o szybsze bicie serca. Uderzyła we mnie ilość nienaturalnych dialogów - były takie sztuczne, miały za zadnia tylko przekazać ważne informacje czytelnikowi. Kolejnym minusem jest to, że główna bohaterka stapia się z tłem - nie jest jakoś szczególnie oryginalną postacią (a powinna się bardzo wyróżniać jeśli miała być odmiennym, brzydkim kaczątkiem, prawda?), poza tym nie lubię "ciepłych kluch".
Przemyślenia: Niestety czuć było, że autorka miała wszystkie ważne wydarzenia wcześniej zaplanowane - nie mówię, że to źle, ale wszystko było takie schematyczne, takie przewidywalne oraz najgorsze było to, iż nie było żadnych nieoczekiwanych zwrotów akcji. Głównym elementem, który można zatytułować "zaczerpniętym z baśni Andersena" to zaczarowane łabędzie, które rzadko się pojawiały.
Podsumowanie: "Królestwo łabędzi" to powieść, której akcja przebiega swoim spokojnym tempem. Aby krótko określić całą książkę użyłabym dwóch słów: ładna opowieść (pomimo tylu wad). Polecam osobom (bardziej tym młodszym), które lubią bajkowe historie z delikatnym oraz prostym wątkiem romantycznym (oraz jeśli lubicie jak akcja jest bardzo spokojna). Osobiście wątpię, że powrócę do tej powieści, czy też sięgnę po kolejne książki tej autorki, choć kto wie co jeszcze może napisać pani Zoë.
